sobota, 23 września 2017

18


Trudno mi uwierzyć, że mam te 18 lat. Jakoś dziwnie myśleć o dowodzie, koncie w banku czy prawie jazdy. Dziwnie zetknąć się z koniecznością wyboru studiów i świadomością, że w przyszłe wakacje będę już rozglądała się za własnym mieszkaniem. Szczerze, w środku cały czas czuję się na 14-15-latkę, haha! Jednak jestem ciekawa co przyniesie dorosłość i ogromnie wdzięczna, za to co spotkało mnie przez całe dzieciństwo. 

Jestem wdzięczna za ludzi, którzy pojawili się na mojej drodze. Za cudownych rodziców, którzy mają cierpliwość do moich ciągłych podróży, imprez i innych pomysłów. Za rodzinę. Za przyjaciół. Część z nich teraz już przy mnie nie ma, ale nie żałuję tych znajomości. Coś w tym jest, że każdy człowiek wnosi jakąś nowość do życia, bez której później byłoby zupełnie inaczej. Druga część za to jest ciągle przy mnie i to dzięki niej czuję się wyjątkowa i potrzebna. Jestem wdzięczna za to, że odnalazłam swoje pasje i małe miłości. Że mogłam uświadomić sobie jak bardzo kocham podróże, jak wielką kociarą jestem, jak fajnie jest się zdrowo odżywiać, jak dużo endorfin wydziela się podczas ćwiczeń, jak wiele pomysłów na zdjęcia jest w mojej głowie i jak wielką determinację mogę mieć do działania w Internecie, tak żeby dać coś od siebie światu, innym ludziom. Robiłam tysiące rzeczy... chodziłam do szkoły muzycznej, na zajęcia taneczne i plastyczne, projektowałam z zapałem ubrania, pisałam książki... Wszystko to wpłynęło na to kim jestem teraz...

Mam 18 lat i nie zamierzam przestać szukać siebie. I za to też jestem wdzięczna. Że mam w sobie ciągle chęci i siłę do tego by pracować nad sobą. Nie ważne ile decyzji okaże się tymi właściwymi, ile pasji tymi stałymi i prawdziwymi, ile ludzi tymi przyjaciółmi na zawsze. Dużo odkryłam, ale jeszcze więcej przede mną. Dla mnie ważne jest to, że jestem sobą. Nie ograniczam się, chcę pokonywać lęki i po prostu być szczęśliwą dziewczyną, dobrą dla ludzi, codziennie uśmiechniętą, wdzięczną za to co ma i spełniającą marzenia. Myślę, że mimo wielu rzeczy, które zmieniają się z wiekiem to nigdy się nie zmieni. Zawsze będę niepoprawną optymistką goniącą za marzeniami!

sobota, 16 września 2017

O ostatnich niepełnoletnich wakacjach


To były szalone wakacje. Dwa słowa którymi miałabym je opisać? Podróże i imprezy. Powiedziałam sobie, że ostatnie niepełnoletnie wakacje spędzę najlepiej jak się da. Udało się. Mój grafik pękał w szwach, a w domu pojawiałam się po to żeby przepakować walizki, ewentualnie zjeść coś, poćwiczyć czy przespać się. Cały czas w biegu, raz w jedną raz w drugą stronę, starając się znaleźć chwilę dla każdego przyjaciela i dla rodziny, chwilę na obowiązki i hobby. Zmęczyłam się. Tak, można zmęczyć się wakacjami! Ale na zmęczonej twarzy widnieje teraz wielki uśmiech na myśl o tym całym  szaleństwie.

sobota, 2 września 2017

Back to school #1 HAUL z przyborami szkolnymi


Mamy wrzesień! Ostatni wakacyjny weekend i znów staniemy w progach naszych szkół. Dlatego przyszykowałam kilka wskazówek i podpowiedzi. W końcu jestem tegoroczną maturzystką, także trochę doświadczenia ze szkołą, zmianami i ciężkimi powrotami po wakacjach już mam, haha! Na pierwszy ogień idzie haul, który w tym momencie przyda się chyba tylko osobom, które przygotowują się na ostatnią chwilę, ale mam nadzieję, że to co napiszę będzie dobrą poradą dla wszystkich. Zresztą może czegoś Wam brakuje jeszcze do szkolnej wyprawki, więc czemu by właśnie nie haul? ;)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Miłość do polskiego morza


Kocham polskie morze całym serduszkiem. Za każdym razem kiedy tam jestem czuję, że to moje miejsce na Ziemi. Rodzinny wyjazd do Jastrzębiej Góry pod koniec lipca przyniósł mi więc mnóstwo radości i wspominam go z wielkim uśmiechem i drobną tęsknotą. Mogę powtórzyć teraz to, co pisałam rok temu - uwielbiam spędzać wakacje z rodzinką, bo wtedy 24 godziny na dobę jesteśmy razem - o co trudno w roku szkolnym, kiedy wszyscy są rozbiegani i mają głowy przepełnione obowiązkami.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Przestać ciągle planować


Jestem osobą, która zawsze ma mnóstwo rzeczy na głowie, ciągle stara się dawać z siebie 100% i robić tyle, ile tylko się da. Lubię to, ale miło było na trochę czasu odciąć się od większości swoich myśli i planów. Miło było żyć przez ostatnie 12 dni chwilą, tym co było w danym momencie. Wyliczać pomysły tylko na konkretny dzień, pozwolić sobie na nic robienie. I czy takim trybem życia rzeczywiście przez moment przestałam się realizować?