poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Podsumowanie wakacji

Trudno mi uwierzyć, że mamy już 31 sierpnia! Dzisiaj było tak gorąco, że czuję jakby wakacje dopiero się zaczynały, a nie kończyły. Szkoda, że to ostatnie chwile. Ten czas był naprawdę świetny i każdy dodatkowy dzień, żeby jeszcze go ulepszyć, z chęcią bym przyjęła! Przede wszystkim pierwszy raz tak długo byłam poza domem. Moje wyjazdy zajęły mi dokładnie 31 dni. Byłam na obozie w Słonecznym Brzegu, na obozie tanecznym w Giżycku, u Jessiki i u mojego chrześniaka. Kiedy dodam do tego czas mieszkania u babci między obozami ( nie pojawiłam się wtedy w domu ), wychodzi 37 dni! Pozostałe cztery tygodnie starałam się wykorzystać jak najlepiej. Każdego dnia coś się działo - raz było to coś większego, raz mniejszego. Mój wakacyjny czas poświęciłam rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Znalazłam też chwile dla siebie samej. Jestem bardzo, bardzo zadowolona!


Moje ulubione momenty wakacji:
Podczas obozu w Słonecznym Brzegu, kiedy ze znajomymi nie chciało nam się już chodzić w nocy po mieście, siadaliśmy w McDonaldzie i potrafiliśmy śmiać się i przegadać 1-2 h
Turniej taneczny na koniec obozu w Giżycku. Wreszcie się przełamałam, a nawet udało mi się zdobyć Srebrne Jajo
 Nasz skecz o Romku i Julce na obozie w Giżycku
Koncert Disco Polo w telewizji, który oglądałam z wujkami, haha!
❤ Wieczorne wyprawy na rolkach podczas mojego pobytu u Jessiki
Rozmowy z Oliwią
Nocowanie u Wiktorii
❤ Nocowanka w namiocie z Anią, Jagodą i Kasią

Najchętniej wypisałabym wszystko, jednak chciałam wybrać coś, co byłoby podsumowaniem wakacyjnego czasu. Każdy moment był dla mnie wyjątkowy. Te których tu nie wymieniłam także zapamiętam bardzo dobrze. Bawiłam się świetnie! Ciągle przychodzi mi na myśl coraz więcej rzeczy, które mogłabym wpisać u góry. Najlepszym określeniem na te wakacje jest to, że były po prostu piękne! A czuję, że z każdym rokiem będzie coraz lepiej :) Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że były one takie niesamowite! 

Opowiedzcie mi jak Wam minęły wakacje! Powodzenia wszystkim w nowym roku szkolnym! 



sobota, 29 sierpnia 2015

#1 Back to school - Haul

Zaplanowałam kilka postów z bardzo popularnej i lubianej serii ' back to school '. Postaram się przekazać w nich nie tylko wskazówki dotyczące powrotu do szkolnej codzienności, ale także moje pozytywne podejście do tego. Zaczynam od haul'u, ponieważ pomyślałam, że może brakuje Wam jeszcze jakichś rzeczy i traficie u mnie na to, czego szukacie :) 


W tym roku idę do liceum, więc w większości wymieniłam mój stary ekwipunek. Kupiłam nowy plecak, klasyczny model z Vans'a. Wiem, że jest sporo osób go ma, ale naprawdę mi się spodobał, więc nie chciałam z niego zrezygnować. Szukałam jakiegoś prostego plecaka, najbardziej chciałam taki w czarnym kolorze z logo firmy i wybrałam właśnie ten. Możecie kupić go m.in. na stronie sklepu - KLIK!


Kupiłam też nowy piórnik. Na początku nie byłam do niego przekonana, ale w końcu jest mój i teraz cieszę się, że jednak go mam! Jest śliczny, w dzięwczęcym stylu, czyli pasuje do mnie :) Możecie kupić go w Cropp'ie. Nie mam zupełnie nowych przyborów szkolnych, po prostu uzupełniłam luki i brakuje mi jeszcze cyrkla. Czy tylko mi one ciągle się psują i gubią, haha?


Jeśli chodzi o zeszyty, to zwracam na nie sporo uwagi. Uwielbiam otaczać się rzeczami, które są ładne i pasują do mnie. Wybrałam dużo zeszytów z motywacyjnymi napisami, żeby podnosiły mnie na duchu :) Kupiłam je w zwykłym sklepie papierniczym. Kilka dostałam też od mojej chrzestnej. Według mnie fajne zeszyty można znaleźć praktycznie wszędzie, trzeba tylko dobrze poszukać! 

Moja mała szkolna porada: Jeśli nie przywiązywaliście nigdy większej uwagi do wyglądu zeszytów, spróbujcie to zmienić i wybierzcie sobie takie, które będą pasowały do Waszego stylu i charakteru. Małe drobiazgi - właśnie takie, jak ładny zeszyt z podbudowującym hasłem - wywołują uśmiech na twarzy i potrafią dodać nam chociaż odrobinę siły do przetrwania szkolnej codzienności! :)






W liceum, w którym zaczynam teraz naukę, obowiązuje noszenie czarnej lub granatowej marynarki jako mundurka, do której doszywa się emblematy ( szkoła i profil ). Z tego co wiem od znajomych ,marynarkę trzeba mieć po prostu przy sobie, ale mi noszenie jej nie sprawiałoby większego problemu. Przecież świetnie pasuje do klasycznych albo lekko dziewczęcych outfit'ów! Myślę, że właśnie tak będę ją wykorzystywać :) Ja znalazłam idealną dla siebie w Pull&Bear. Naprawdę mi się podoba! Jeśli też szukacie marynarki, możecie tam zajrzeć!



Ja i moje szkolne wyposażenie jesteśmy już prawie gotowi na nadchodzące 10 miesięcy. Zostały tylko małe drobnostki. Jestem zadowolona z tego co mam. Kiedy pomyślę, że będę otoczona takimi fajnymi i ładnymi rzeczami to czuję, że rozweselą one moją szkolną codzienność. Dajcie znać jak Wam idą przygotowania!

niedziela, 23 sierpnia 2015

Motylkowa spódniczka

Odkąd wróciłam z Bułgarii i zaczęłam dodawać posty z podróży, to do tej pory nic poza taką tematyką się tutaj nie pojawiło, haha! Tak, w te wakacje jestem naprawdę wielką podróżniczką! Dzisiaj jednak trochę urozmaicę tematykę postów, bo przychodzę ze stylizacją. Typowo dziewczęca, letnia, dobra na chłodniejsze sierpniowe wieczory. Przede wszystkim uwagę przyciąga spódniczka, która nadaje charakter całemu outfit'owi. Jej plusem jest to, że jest sztywna i dzięki temu ładnie się układa. Jej kolor też bardzo mi się podoba! A motyw motylków to jeden z moich ulubionych. Dobrałam do niej białą bluzkę ( one zawsze się przydają! ), biały cardigan ( kocham! ), bransoletkę ze znakiem wieczności na niebieskim sznureczku i czarne baleriny ( które są bardzo wygodne i nadają się nawet na długie chodzenie po mieście ). Naprawdę lubię takie stylizacje i dobrze się w nich czuję. Jeśli chodzi o scenerię, to po prostu się zakochałam! Uwielbiam miejsce, w którym mieszkam! Wieczorem mogę podziwiać piękne zachody słońca i wykorzystałam to do sesji. Jestem zadowolona z tego jak wyszły zdjęcia, szczególnie podoba mi się ich kolor. A Wy co sądzicie o nich i o outficie? :)






bluzka, cardigan - h&m | spódniczka - New Yorker | bransoletka - Apart | balerinki- zwykły sklep

czwartek, 20 sierpnia 2015

W dłuższych odwiedzinach u rodziny

Po tym jak spędziłam kilka dni u Jessiki, prosto od niej pojechałam do mojej rodziny. Byłam u nich od czwartku do niedzieli i ten czas minął mi bardzo miło! Głównie chciałam pobyć trochę z moim chrześniakiem Marcelkiem, ale cieszę się, że miałam okazję spędzić czas także z resztą rodziny. Wcześniej gościł u nich mój brat, więc ,"wymieniliśmy się", ale jeszcze przez półtora dnia pobyliśmy tam razem. Wyskoczyliśmy wtedy razem z wujkiem i starszym kuzynem Wiktorem na kręgle. Później też się nie nudziłam. Pojechaliśmy do Zoo, byłam z chrzestną na zakupach i na rowerach, na których towarzyszył nam Wiktorek. No i udało mi się wpaść od razu po przyjeździe, do kina na "Papierowe Miasta". Oprócz tego miałam czas żeby pójść na mniejsze i większe spacery, pogadać i posiedzieć sobie z rodzinką, pobawić się z kuzynami, w tym z moim chrześniakiem. Te dłuższe odwiedziny u rodziny uważam z bardzo udane! Oczywiście zrobiłam zdjęcia i wybrałam kilka najfajniejszych do pokazania na blogu jako podsumowanie wyjazdu. Tak à propos to w wakacje spędziłam już tyle czasu poza domem, że bardzo się stęskniłam za nim i za takimi wakacyjnymi dniami typowymi dla mnie. Teraz je nadrabiam. Mam jeszcze trochę czasu i parę fajnych planów, więc myślę, że dobrze je wykorzystam. Na szczęście pogoda dopisuje! A jak Wam mijają wakacje? :)









czwartek, 13 sierpnia 2015

Z wizytą u pewnej pani

Jest 3:30, a ja siedzę koło Jessiki i piszę post. Tak, tak koło Jessiki! Od poniedziałku jestem jej gościem. Razem prowadzimy nocny tryb życia. Wstajemy koło południa, siedzimy i czekamy aż przestanie być tak gorąco, szykujemy się i wieczorem wychodzimy na dwór, a potem do 5:00 korzystamy jeszcze ze wspólnie spędzanego czasu. Dla mnie to duża różnica i zupełna zmiana, jednak fajnie przez chwilę pofunkcjonować inaczej niż zwykle. 


A jak to się stało, że tu jestem? Z Jessiką poznałam się ponad 3 lata temu przez Internet. Uwielbiałam czytać jej bloga i kiedy tylko nadarzyła się okazja żeby lepiej ją poznać, oczywiście z niej skorzystałam! Szybko się polubiłyśmy i zaczęłyśmy planować spotkanie, które niestety nie wypaliło. Rok później trafiła nam się szansa na wspólny wyjazd i oczywiście została ona przez nas wykorzystana! Pojechałyśmy na obóz do Hiszpanii i spędziłyśmy razem czas w Lloret de Mar. Przez następne półtora roku nie widziałyśmy się, ale mimo to, nadal utrzymywałyśmy kontakt. Raz wychodziło to lepiej, raz gorzej, ale w końcu zaczęło nabierać tempa... i dzisiaj jestem w Świeciu!



Zdjęcia razem z przeróbką i pożyczenie pięknego sweterka - Jessika Chińcza  

Mam nadzieję, że to co budowałyśmy z Jessiką przetrwa wszystko ( Bardzo, bardzo dziękuję Ci że mogłam tutaj być! ). Będzie mi miło ponownie pojawić się w jej domu, znowu napić się mrożonej kawy, którą dzięki niej polubiłam i uzbierać jeszcze więcej wspólnych wspomnień. Buziaki dla Jessiki :* Od Twojego mudżynka, sługusa i te sprawy, haha!


niedziela, 9 sierpnia 2015

Obóz taneczny Piękna Góra 2015

Hej!
Miałam w planach jeszcze jeden post z Bułgarii, jednak z niego zrezygnowałam i przychodzę dziś z relacją z obozu tanecznego organizowanego przez klub, w którym tańczę. Od 22 lipca do 2 sierpnia byłam w Pięknej Górze na Mazurach. Z chęcią bym tam teraz wróciła! Obóz uważam za bardzo, bardzo udany! Droga do naszego celu minęła fajnie, a wieczorem rozpoczęliśmy nasz wyjazd wspólnym ogniskiem. Później aż do dnia powrotu, oprócz niedzieli, podzieleni na grupy mieliśmy treningi. Zajęcia były podzielone na hip hop i jazz, a wieczorem kilka razy wszyscy mieliśmy practise. Z treningami czasem było trochę zamieszania, bo zdarzyło się, że grupy musiały mieć treningi razem albo jakieś zajęcia odwołano. Jednak ostatecznie wszystko poukładało się dobrze i każdej grupie udało się ułożyć swoje choreografie. Mamy też obozowy układ, który bardzo mi się spodobał, a piosenka, do której tańczymy stała się naszą obozową piosenką i naprawdę polubiliśmy śpiewać razem jej początek :D Kiedy nie trenowaliśmy, także korzystaliśmy z czasu. Graliśmy w piłkę nożną, mieliśmy jakieś zajęcia ze swoją grupą, były dwa wieczory filmowe, dyskoteka, nocne podchody i szukanie skarbu. Na terenie naszego ośrodka była plaża, więc miałam nawet chwilę żeby się poopalać :) Jednak pogoda była w kratkę, często się zmieniała i od czasu do czasu mżyło albo padało. Mimo tego, nie było to dla mnie większą przeszkodą. Dodam jeszcze, że ośrodek był naprawdę super, mieliśmy świetne sale taneczne, na stołówce było dobre jedzonko, cały obiekt był duży i ogólnie bardzo mi się tam podobało. Jak wcześniej napisałam, w niedzielę nie było treningu - mieliśmy dzień wolny. Po południu pojechaliśmy do Giżycka, byliśmy w Wesołym Miasteczku i mieliśmy czas żeby pochodzić sobie po różnych miejscach na mieście. Wypad oczywiście się udał!

Podsumowując obóz, mogę stwierdzić, że wyciągnęłam z niego naprawdę wiele! Korzystałam z zajęć, nauczyłam się różnych rzeczy i poprawiłam swoją technikę. Ale przede wszystkim udało mi się otworzyć! Jeden z moich trenerów dał mi też dużo do zrozumienia i dodał mi wiele otuchy. Teraz jeszcze bardziej chcę walczyć o moje taneczne marzenia! Podczas obozu zobaczyłam też, że w naszym klubie naprawdę tworzymy coś na wzór rodziny. Obozy po prostu zbliżają do siebie ludzi! Mogę jeszcze pochwalić się, że zdobyłam Srebrne Jajo ( charakterystyczna nagroda w naszym klubie to Złote, Srebrne i Brązowe Jajo ) na końcowym turnieju, w mojej grupie wiekowej :) To dla mnie naprawdę wiele znaczy, tym bardziej, że jestem początkująca i jadąc na obóz nie pomyślałabym, że coś takiego jest możliwe. Jednak turniej stworzony był tak, że każdy miał szansę. I udało się! Jestem mega szczęśliwa! To również dało mi kopa energii do spełniania marzeń! We wrześniu znów stanę przed lustrem na sali z moimi znajomymi i będę walczyć :)











                        Moje dziewczyny ( super współlokatorki ): Jula, Zuzia i Wiktoria  / Piękny widok z balkonu przed 5:00 rano -                                                   z Zuzią zamierzałyśmy nie spać podczas Zielonej Nocy, ale nie chcący usnęłyśmy na godzinę po 7:00, haha :)

Turniejowy outfit i moje Srebrne Jajo :)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Nessebar

Cześć 

Przedwczoraj wróciłam z Giżycka, z obozu tanecznego organizowanego przez klub, do którego chodzę na zajęcia. Jeśli miałabym opisać go najkrócej jak się da, powiedziałabym: ,,Coś niesamowitego!". Bawiłam się świetnie! Szkoda, że dobiegł on już końca. Podsumowując pierwszy miesiąc wakacji, to minął mi on bardzo ciekawie i ... prawie w całości poza domem! Byłam w swojej miejscowości tylko równy tydzień, a potem ruszyłam do Bułgarii. Po obozie mieszkałam 6 dni u babci, ponieważ kiedy miałam przerwę między obozami, moi rodzice byli na swoich wczasach. Później wyruszyłam na Mazury. Dzisiaj jestem w domu dopiero 9 wakacyjny dzień, haha! Trochę się za nim stęskniłam. Ale taki miesiąc bez domu to ciekawe doświadczenie :) Sierpień zapowiada się równie fajnie. Czuję, że to będą naprawdę udane wakacje! Mam zaplanowanych jeszcze kilka obozowych postów i ze Słonecznego Brzegu i z Mazur, także zaglądajcie! :)

Cofnijmy się do początku lipca. Podczas pobytu w Bułgarii miałam okazję dwa razy być w Nessebarze. Za pierwszym razem poszliśmy tam wieczorem i mieliśmy czas wolny. Znalazłyśmy wtedy z Polą drogę na molo. Trafiłyśmy akurat na zachód słońca i widoki były przepięknie! Nessebar po zmroku wygląda cudownie! Później miło było po prostu pochodzić sobie tymi większymi i mniejszymi uliczkami i popatrzeć co w sobie skrywają. Za drugim razem udaliśmy się na plażę muszelkową i kąpaliśmy się w morzu ( chodzenie po muszelkowym dnie trochę boli ). Po tym zostaliśmy jeszcze na zakupy. Jak dla mnie ta miejscowość jest naprawdę urocza!  Ma w sobie zachowane ślady przeszłości,  jest bardzo ładna, a widoki z poszczególnych miejsc zachwycają! Małe uliczki, w których znajduje się mnóstwo sklepików, ładne restauracje, molo, plaża z muszelek - nie warto tego ominąć! Nessebar po prostu ujął moje serce :)